Witajcie!

Życzę wszystkim długiego i przyjemnego ucztowania przy rodzinnym stole!

23 listopada 2011

Placek ze szpinakiem i serem ricotta

Za oknem szaro, czasem biało, przydałoby się schrupać coś ciepłego, pożywnego i zdrowego..! Oto i ona: pizza nadziewana szpinakiem i włoskim serkiem ricotta. Uwaga! Nie zastępujcie tego serka innymi serami, np. twarożkiem, bo smak będzie zupełnie inny! Włoski serek ricotta jest lekko słodkawy, jak mascarpone. Im świeższy, tym lepszy! U nas chyba nie znajdzie się takiej świeżej ricotty sprzedawanej na wagę, ale dość łatwo znaleźć ją można na sklepowej pułce w pojemniczku, ujdzie :)

Placek podawajcie na ciepło, zawsze można go odgrzać w piekarniku, żeby na nowo był chrupiący. Doskonale nadaje się na kolację lub na przystawkę. Można zjadać ją z dodatkiem majonezu lub z ugotowanym jajkiem. Mój placek na zdjęciu był baaardzo duży, z 1 kg szpinaku i 0,5 kg ricotty, starczyłoby spokojnie na 10 osób. Znaczną część musiałam zamrozić (co za przyjemność potem znaleźć taką gotową pizzę w zamrażarce, włożyć do piekarnika i zjeść ją ponownie, po około 2 tygodniach!).


Składniki na placek jak na zdjęciu (10 osób):
  • 2/3 porcji ciasta na pizzę (patrz: "przepisy podstawowe")
  • 1 kg mrożonych w całości liści szpinaku
  • 500 g serka ricotta
  • 80 g startego parmezanu
  • 3 ubite jajka
  • ok. 100 ml śmietanki do gotowania
  • sól, pieprz, gałka muszkatołowa
Liście szpinaku rozmroziłam na dużej patelni, przelałam na sitko i ręcznie odcisnęłam sok, poprostu, ugniatając szpinak w rękach. To ważna czynność! Szpiank powinien być niemal kompletnie suchy, nie bójcie się, że robi się go mało! Później pokroiłam go jeszcze w niezbyt małe kawałki. Po ostygnięciu dodałam ricottę, ubite jajka, starty parmezan, sól, pieprz (ja mało ze względu na dzieci) i sporo świeżo startej gałki muszkatołowej. Śmietankę dodaję na końcu, że tak powiem "na oko", żeby wszystko dobrze zlepiło się do kupy, ale też żeby nigdzie nie kapało. No i już!

Ciasto na pizzę rozwałkowałam na duże koło i ułożyłam na gliniano-porcelanowej formie, wysmarowanej masłem i posypanej mąką, tak, żeby część ciasta wystawała poza formę..żeby móc potem zamknąć placek (jak widać, troszkę mi ciasta nie starczyło..he he!). Włożyłam farsz do środka, zamknęłam ciastem i UWAGA! ciasto z wierzchu należy ponakłuwać widelcem!

Piekłam w nagrzanym do temperatury 180°C piekarniku przez około 40 minut, aż ciasto nabrało koloru.



7 listopada 2011

Na jesień.. pyszny strudel!

Po polsku to się chyba nawet nazywa "strucla", ale w moim świecie wszyscy mówią na to: strudel. Właściwie to w naszym kraju nie jest on zbyt popularny.. We włoskim towarzystwie spotkałam się z wielkim entuzjazmem i wręcz niepohamowanym apetytem na strudla (mojego strudla, hehe!) Dziś, żadko kiedy, ktoś własnoręcznie przygotowuje ciasto na strudla (choć to wcale nie jest takie trudne!), zazwyczaj kupuje się gotowe ciasto mrożone. Tutaj, w Niemczech, strudla podaje się na ciepło z lodami.. ja jednak wolę mojego strudla na zimno :) Strudel to ciasto o bardzo niskiej zawartości tłuszczu, polecam więc wszystkim, którzy dbają o linię! :)



Chciałabym podzielić się z wami moim sprawdzonym przepisem na ciasto: wyjdzie zawsze! Jest super elastyczne, nie rwie się, więc można je spokojnie i dobrze rozwałkować. Korzystajcie z uroków jesieni, jest teraz tak dużo gatunków jabłek, i zabierajcie się do pracy.. w kuchni!


* Z podanych proporcji wychodzi 1 baaardzo duży strudel, ja dzielę ciasto na 2 kawałki i piekę za jednym zamachem 2 mniejsze strudle

Składniki na ciasto:
  • 250 g mąki
  • 90 ml wody
  • 4 łyżki stołowe NIEroztopionego ale miękkiego masła
  • 1 jajko
  • szczypta soli
  • 1 łyżka stołowa cukru
 Składniki na nadzienie:
  • 8 jabłek z gatunku szara reneta
  • 225 g rodzynek
  • 80 g cukru (brązowego)
  • otarta skórka z 1 cytryny
  • 0,5 łyżeczki mielonego cynamonu 
  • 80 g masła
  • 3 łyżki miodu
  • 250 g orzeszków pinii lub uprażonych orzechów laskowych lub włoskich
Zagrzewamy wodę i roztopiamy w niej masło. Odstawiamy do ostygnięcia. Przesiewamy mąkę do wysokiego naczynia, dodajemy sól i cukier. Na środku robimy wgłębienie, dodajemy jajko oraz mieszaninę wody z masłem. Mieszamy wszystkie składniki, najpierw widelcem, potem wyrabiamy energicznie na blacie przez około 20 minut, ciasto powinno być miękkie i elastczne. Robimy z niego kulę, przykrywamy ścieraczką i odstawiamy w ciepłe miejsce na około 30 minut.

W międzyczasie należy obrać i pokroić jabłka na dość cienkie plasterki. Rodzynki należy namoczyć w ciepłej wodzie przez 10 minut. Zaś cukier, cynamon i skórkę cytrynową należy zmieszać razem. Masło roztopiamy. Wracamy do ciasta.

Musimy rozwałkować ciasto na bardzo dużej powierzchni (około 1m x 1m), na ściereczce obsypanej obficie mąką. Chodzi o to, że później ściereczka pomoże nam przy zwijaniu strudla. Ciasto należy rozwałkowywać we wszystkich kierunkach, zwłaszcza na środku (żeby nie zostało grube), powinno być tak cienkie, jak kartka papieru. Smarujemy ciasto stopionym masłem. Rozrzucamy na całej powierzchni (zostaw brzegi!) jabłka, potem mieszankę cukru, rodzynki, orzechy i polewamy tu i ówdzie miodem.. ta część pracy podoba mi się najbardziej!! :D
Ostrożnie zwijamy strudla i dokładnie zlepiamy jego brzegi, żeby nadzienie nie wypłynęło w trakcie pieczenia (i tak wypłynie!). Żeby dobrze je zlepić, ja je smaruję jeszcze masłem w miejscu złączenia i zaklejam palcami albo pomagam sobie płaskim nożykiem.


Ciasto przekładamy na blachę przykrytą papierem do pieczenia. Jest to dość trudne zadanie, należy uważać, żeby ciasto się nie porwało. W przypadku tak dużego strudla, musiałam go jeszcze zgiąć w księżyc, ale udało się! Od tej pory robię z tej samej porcji dwa mniejsze strudle i kładę na blasze jeden obok drugiego.


Wierzch ciasta smarujemy jeszcze pozostałym masłem. Pieczemy w nagrzanym do temeratury 180°C piekarniku przez około 1 godzinę. Po ostygnięciu posypujemy cukrem pudrem. Szkoda, że nie mam żadnego zdjęcia upieczonego strudla w całości.. może kiedyś dorzucę..

23 maja 2011

Tuńczyk z tuńczyka, dla dzieci!

Zbliża się dzień mamy, chciałabym podsunąć może pomysł innym mamom na dobrą kolacyjkę dla dzieci, a i cała rodzinka przy okazji skorzysta :) Jest to oczywiście niepolski przepis.. ale włoski!
Do jego wykonania potrzebny jest przede wszyskim DOBREJ JAKOŚCI tuńczyk. Chodzi o tuńczyka w całości w oliwie. Nigdy nie kupujcie tego tzw. rozdrobnionego tuńczyka, bo tam wrzucają same skrawki z obróbki ryby, i mają one jedynie jej posmak. No właśnie, kto ma kaskę, niech się pokusi o Rio w puszce. Ja mam to szczęście przywozić sobie od czasu do czasu opakowanie 1 kg tuńczyka w puszce, są tam wielkie kawałki ryby. Nie rozumiem, dlaczego u nas się go tak mało produkuje? Czyżby w Bałtyku nie było tuńczyków? A może gdzieś w Makro takie sprzedają? Gdyby się ktoś spotkał, to dajcie mi znać! :)
No i zachęcam do bardziej wyszukanego niż mój sposobu przyozdobienia tej rybki. Nie mam zbyt wielkiej inwencji twórczej, ale myślę, że możnaby ją tak przyozdobić ciekawie majonezem i kolorowymi warzywkami, jak pomidorki, papryka czy natka pietruszki..


Składniki:
  • 300 g tuńczyka w kawałkach z puszki (tzn. już po odlaniu oliwy 300g ryby! czyli chyba 3 puszeczki)
  • 50 g bułki tartej + bułka tarta do posypania z wierzchu
  • 50 g startego parmezanu
  • 1 duże jajko
  • 3 łyżki drobno posiekanej natki pietruszki
  • kilka kropli soku z cytryny
  • sól i pieprz
Tuńczyka odcedzamy z oliwy i miksjuemy go na dość jednolitą masę. Ja to robię w robocie kuchennym. Dodajemy wszystkie pozostałe składniki i mieszamy. Jeżeli masa wydaje nam się zbyt lepka, dosypujemy więcej bułki tartej, jeżeli zbyt sucha, można dolać mleka. Formujemy sobie dowolny kształt ryby i układamy ją na talerzu do pieczenia lub zwykłej blaszce, które wcześniej smarujemy oliwą i posypujemy bułką tartą. Wierzch ryby również posypujemy bułką tartą. 
Całość zapiekamy w piekarniku, w temperaturze 200°C, aż do momentu kiedy wytworzy nam się chrupiąca skórka na grzbiecie ryby, około 30 minut.
Podajemy na zimno! Najlepiej z majonezem i zapiekanymi równie chrupiącymi ziemniaczkami lub poprostu z chlebkiem :-)

18 kwietnia 2011

Chleb biały na zakwasie, włoski

Nie mogłam się powstrzymać, żeby się nie podzielić z wami tym wspaniałym przepisem na chlebek! Jest to ulubiony chlebek mojego mężusia, ma bardzo chrupiącą skórkę i mięciutki miąsz, jak w bułeczce. Jakie to cudowne uczucie upiec samemu chlebek w domu..! Ten etap wyrastania jest zawsze impomujący, a potem po wyjęciu z piekarnika, słychać jeszcze długo strzelanie skórki.. ale radocha! :)) A potem następuje zawsze "etap wąchania", razem z dziećmi. Mój przepis zawiera małą ilość soli, bo taki nam smakuje. Jak chcecie, to sobie dosolicie!
Uwaga! Czas zrobienia takiego chlebka to około 5 godzin, w tym pieczenie 45 min. Nie należy go też zjadać, dopóki dobrze nie ostygnie, zakwas bowiem podobno wytwarza jeszcze jakieś szkodliwe związki. Pokusa jest ogromna, ale skórka i tak zostanie jeszcze dluższy czas chrupiąca! Najlepiej zabrać się za pieczenie chlebka rano, a podawać go do jedzenia na kolację.
Przepis znalazlam na włoskim blogu http://www.pappa-reale.net/blog/, lekko go zmodyfikowałam dodając do niego trochę drożdży, żeby przyspieszyć akcję wyrastania :) Zostawiam wam też link z filmem, który pokaże wam jak wyrobić ciasto. Zapewniam, że jest to bardzo przyjemne! http://www.pappa-reale.net/blog/2009/11/30/facciamo-il-pane-con-la-pasta-madre/.


Składniki:
  • 200 g zakwasu pszennego (poniżej go opiszę)
  • 350 ml wody letniej
  • 15-20 g świeżych drożdży
  • 1 łyżka miodu
  • 1 płaska łyżka soli
  • 600g maki pszennej jakiej chcecie, im bardziej zmielona, tym mniej składników odżywczych i tym bardziej puszysty chleb, ja mieszam czasem z mąką chlebową (Typ 750) pszenną lub orkiszową.
Zakwas pszenny.
Ja robię go z zakwasu żytniego. Nie poczuwam się do pisania wam jak się robi zakwas żytni, znajdziecie to na masie blogów internetowych, np. na tych, które już kiedyś podawałam. Tam jest wszystko napisane krok po kroku, a najlepiej to sobie taki zakwas od kogoś "skombinować".
Więc zakwas pszenny przygotowuje się co najmniej dzień wcześniej przed pieczeniem chleba. Ja robię sobie od razu porcję na dwa chleby. Do miski wsypuję 250 g mąki pszennej, dodaję połowę ilośći wody, czyli 125 ml lub odrobinę więcej (145 ml wody) i dodaję również 1 łyżeczkę zakwasu żytniego. Mieszam widelcem do uzyskania jednolitej masy, lepię kulkę, wkładam do miski, przykrywam folią do żywności i zostawiam na noc do wyrośnięcia. Jak widać, uzyskujemy w ten sposób 400 g zakwasu pszennego.

Dalej postępujemy prawie tak samo jak na filmie. Czyli:
200 g zakwasu pszennego (resztę przechowujemy w lodówce do 4 dni) rozpuszczamy w wodzie, dodajemy tu też łyżkę miodu i drożdże, mieszamy aż wszystko się rozpuści. Wsypujemy mąkę i chwilę później sól. Wyrabiamy ciasto jak na filmie, "wpompowując" w nie jak najwięcej powietrza. Moje zagniatanie trwa w sumie około 15-20 minut, czyli mniej niż na filmie :) Zostawiamy do wyrośnięcia na około 1,5 godziny (mniej niż na filmie, bo tu już mamy drożdże!).
Zresztą, z chlebami to jest tak, że rosną w zależności od wielu czynników: rodzaju mąki, siły zakwasu, świeżości drożdży itp, więc jak już zobaczycie, że ciasto wyrosło i się "rozpłaszczyło", możecie je "poskładać", jak na filmie.. w kopertę. Zostawiamy znowu na około 40-60 minut (czasem, jak mi się śpieszy, ten etap pomijam).
Później to już przekładamy sobie ciasto tam gdzie chcemy, w zalezności od tego jaką formę chcemy nadać naszemu wypiekowi, czyli np. do koszyka do wyrastania chleba (ja mam taki podłużny), do okrągłego sitka wyścielonego ściereczką obsypaną mąką (bochenek okrągły), lub po prostu nadajemy mu jakiś kształt rękami i kładziemy na blaszce wyścielonej papierem do pieczenia i posypanej mąką. Zostawiamy do wyrośnięcia, aż chlebek podwoi swoją objętość, około 1 godziny.

Nagrzewamy piekarnik do 230°C i wkładamy na dno piekarnika wodę w żaroodpornym odkrytym naczyniu. Pozostanie tam ona przez pierwsze 25 minut pieczenia, potem ją wyjmiemy. Chodzi o to, że w naszych elektrycznych piekarnikach brakuje naturalnej wilgotności, jaka była w piecach opalanych drewnem, a to ona sprawia m.in., że skórka chleba jest taka chrupiąca! No i wkładamy nasz chlebek do super nagrzanego piekarnika i pieczemy go tak przez 15 minut, po czym zmniejszamy temperaturę do 210°C i dopiekamy przez 30 minut. Wyjmujemy na kratkę do ostudzenia.

Marzy mi się, żeby upiec taki chlebek w piecu opalanym drewnem, o zapachu żywicy.. Ciekawe czy kiedyś się to uda..?! W Orte pod Rzymem stoi taki stary dom, i stary piec przed domem, który po ostatnich trzęsieniach ziemi we Włoszech zupełnie się zawalił..ech!.. taki był stary! I legły w gruzach moje marzenia..

13 kwietnia 2011

Pizza bianca, focaccia klasyczna

Chciałam podzielić się z wami wynalazkiem, który podbił serca wielu Włochów, a także "niektórych" Polaków.. hehe! Niezwykle smaczna i praktyczna przekąska, którą można sobie wziąć w podróż albo do pracy, zjeść o każdej porze dnia.. oczywiście nic nie zastąpi tej pizzy zaraz po wyjęciu z piekarnika.. superchrrupiąca i jeszcze ciepła! Ma świeży posmak rozmarynu, ale można ją przygotować na swój sposób.. po prostu z solą, lub z pomidorkami cherry, oliwkami albo z cukinią.. mmm!
Przepis znalazłam na blogu www.croce-delizia.blogspot.com który zainspirował mnie już samą swoją nazwą: "cierpienie i przyjemność". Już od dawna szukałam dobrego przepisu na pizze białą, próbowałam odtworzyć taką, którą jadłam we Włoszech na wakacjach.. no i udało się! Muszę wam powiedzieć, że taką pizzę we Włoszech zjada się w biegu na mieście, tak jak u nas obważanki (w Krakowie) czy drożdżówki lub słone paluszki :) Czasem kupuje się taką pizzę i serwuje się ją w domu jako przystawkę, w połączeniu z jakimś prosciutto albo salami, lub tak po prostu kroi się ją na kawałki, żeby była dodatkiem do salsy czy innych przekąsek. Oto przed wami pizza bianca!


Składniki na 1 dużą blachę 30x30cm:
  • 500 g mąki (można dać pół mąki T450 i pół T750)
  • 15 g świeżych drożdży
  • 300 ml letniej wody (można dać troszkę więcej, tak żeby można było wszystko wymieszać widelcem)
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • 10 g soli
Do tego przygotowuje się solankę:
  • 65 g wody letniej
  • 65 g oliwy z oliwek
  • 10 g soli (można dać mniej, np. 1 łyżkę)
Wymieszać solankę w zamkniętym słoiczku aż połączy się wszystko, stanie się zielonkawym kremem (energicznie wstrząsać przez około 10 minut).
 
1. Wymieszać widelcem w misce mąkę, oliwę z oliwek, drożdże rozpuszczone w wodzie i sól, bez zagniatania, tylko tak, żeby wszystko połączyć. Posmarować wierzch oliwą z oliwek, przykryć miskę ściereczką i zostawić na 10 minut.

2. Wyłożyć blachę papierem do pieczenia, posmarować oliwą z oliwek, przełożyć ciasto, które będzie już troszkę pulchniejsze, i znów delikatnie posmarować wierzch oliwą z oliwek. Zostawić znów na 10 minut.

3. Delikatnie, końcówkami palców rozprowadzić ciasto po całej blaszce, zaczynając od środka, uważając żeby rozgnieść jak najmniej tworzących się pęcherzyków powietrza. Zostawić na 20 minut.

4. Końcówkami palców należy teraz zrobić wiele dziurek na całej powierzchni pizzy, jak najwięcej. Wymieszać jeszcze raz solankę i rozlać ją po całej powierzchni pizzy wypełniając wszystkie dziurki. Będzie się wam wydawało zbyt dużo, ale tak nie jest, to dzięki temu pizza będzie mięciutka :) Zostawić na 20 minut.

5. Nagrzać piekarnik do temperatury 220°C. Teraz można dodać swoje ulubione dodatki, czyli np. posypać pizzę rozmarynem, powciskać w nią oliwki lub połówki pomidorków cherry itp. Piec przez 25-30 minut, aż pizza nabierze złotego koloru. Przed podaniem można podgrzać ją jeszcze na funkcji "gril".

31 marca 2011

Placki ziemniaczane z jogurtowym sosem czosnkowo-ogórkowo(kiszone)-koperkowym

Ach ta wiosna! Zakasałam rękawy w kuchni :) Raz, dwa razy w roku mam ochotę na placki ziemniaczane.. z ogórkiem kiszonym! Przepis pochodzi z tradycji ustnej sorella alla sorella, dzięki Gosiu za tą inspirację!


Składniki na ok. 15 placuszków:
  • placki ziemniaczane wg własnego przepisu, moje były zrobione "na oko" z: startych ziemniaków, cebulki, jajka, mąki, soli i pieprzu, smażone na oleju słonecznikowym
  • sos:
  • 1 mały kubeczek jogurtu naturalnego
  • 3 średnie ogórki kiszone
  • 1 zgnieciony ząbek czosnku
  • pół pęczka świeżego koperku
I wszystko jasne. Chyba nie muszę pisać, że wszystko należy posiekać i złączyć z jogurtem. nic nie solimy!! Ogórki można nawet wcześniej opłukać, żeby nie były zbyt słone..
Takie placuszki świeżo usmażone, chrrupiące i z tym czosnkowym sosikiem... dla mnie bomba! Do tego gorąca czarna herbata z cytryną!
Smacznego!

19 marca 2011

Placek brokułowy z łososiem w sosie beszamelowym

Chciałam przedstawić wam placek na kruchym cieście, z większą ilością pora i brokułów oraz ze świeżutkim, delikatnym łososiem, w sosie beszamelowym w przeciwieństwie do często spotykanego ciężkiego sosu śmietanowego. Bardzo dobry pomysł na efektowną kolację, moi teściowie byli zachwyceni :) Nie ukrywam, jest przy tym trochę roboty, ale opłaca się! Polecam pieczenie tego ciasta w specjalnej formie do tarty, ja takową zakupiłam sobie dopiero w zeszłym tygodniu.. ceramiczną, nie rysuje się! (w Ikei)

Składniki na ciasto:
  • 300 g mąki
  • 2 łyżeczki soli
  • 1 żółtko
  • 125 g masła o temperaturze pokojowej, pokrojonego w cienkie plastry
  • 2 łyżki stołowe wody
Składniki na "farsz":
  • 1 średni por
  • 300 g brokułów
  • 250-300 g świeżego fileta z łososia, bez ości
  • oliwa z oliwek
  • odrobina sera parmiggiano do posypania
Składniki na sos beszamelowy:
  • 500 ml mleka
  • 4 łyżki stołowe masła
  • 75 g mąki
  • sól, pieprz, gałka muszkatołowa
Zacznijmy od kruchego ciasta:
W dużej misce mieszamy mąkę z solą. Pośrodku robimy dołek i wkładamy w niego żółtko, masło i wodę. Mieszamy składniki widelcem, rozgniatając masło. Po 2-3 minutach ciasto wchłonie całą mąkę. Powinno się dość łatwo kruszyć. Przekładamy ciasto na blat i lepimy miękką, zwartą kulę, możliwie jak najmniej ugniatając. Przygotowujemy okrągłą blachę do pieczenia (lub najlepiej formę do tarty), smarujemy masłem i obsypujemy mąką. Układamy ciasto na blaszce. Rozkładamy je rękami (bez wałkowania, bo się sypie) przykrywając równomiernie dno blachy i 3/4 wysokości ścianki. Przykrywamy folią do żywności i odstawiamy do lodówki na co najmniej 30 minut.
Następnie nakłuwamy ciasto widelcem, wkładamy do nagrzanego piekarnika 180°C i pieczemy przez około 20 minut. Wyjmujemy z piekarnika, ciasto zostawiamy w formie.

Farsz:
Kroimy pora w dość cienkie plastry i podsmażamy na patelni razem z oliwą z oliwek, przykrywamy i dusimy przez około 15 minut. Przekładamy na ciasto. Brokuły dzielimy na różyczki i gotujemy w osolonej wodzie 7-8 minut. Odcedzamy. Łososia solimy i kroimy w niewielką kostkę. Kładziemy go na porze. Polewamy sosem beszamelowym:

Sos beszamelowy:
Istnieje już na moim blogu, w przepisach podstawowych, ale dla przyspieszenia mogę go przypomnieć. Na patelni rozpuszczamy masło z mąką mieszając szybko drewnianą łyżką. Podsmażamy około 1 minuty. Mleko podgrzewamy w rondlu. Do gorącego mleka dodajemy zasmażkę i mieszamy intensywnie do momentu uzyskania pożądanej konsystencji. Najlepiej mieszać jest małą trzepaczką. Jeżeli tworzą się grudki, należy sos zmiksować. Doprawiamy gałką muszkatołową,solą i pieprzem.

Na sos beszamelowy kładziemy ugotowane brokuły i posypujemy bardzo małą ilością  parmezanu. Chodzi o to, że ser ten w czasie pieczenia utworzy przyjemnie chrupiącą skorupkę, nie chodzi o dodanie dodatkowego smaku czy ciężkości i sytości potrawy.

Wszystko pieczemy w nagrzanym do temperatury 180°C piekarniku przez około 35 minut. Podawać z winem białym wytrawnym.

3 lutego 2011

Soufflè czekoladowe z lodami

Pomysł na Wanlentynki? Na prędko podaję wam przepis na ten pyszny ciepły deserek z płynącą czekoladą w środku.. udało mi się go nareszcie sfotografować! Zazwyczaj jest zjadany tak szybko, że nie ma czasu na przyglądanie się mu! Przepis spisałam zupełnie przypadkiem z programu telewizyjnego "Ewa gotuje", chyba na TVN. Ale jest bombowy! Kto już go jadł, proszę o komentarze! Przepis jest oczywiście prosty, szybki i wygodny, gdyż można go przygotować na kilka dni wcześniej!


Składniki na 6 porcji:
  • 150 g czekolady 70%
  • 150 g masła
  • 100 g cukru pudru
  • 3 jajka
  • 30 g mąki (3 pełne łyżki)
  • lody miętowe, waniliowe lub malinowe
Czekoladę rozpuszczamy z masłem w garnuszku. Dodajemy cukier puder, mieszamy i odstawiamy do ostygnięcia.
Jajka roztrzepujemy. Mieszamy z masą w rondelku, najlepiej trzepaczką. Uwaga! Jeśli masa będzie ciepła, jajka się zetną, a nie powinny! Należy więc uważać, żeby masa dobrze ostygła! Dodajemy mąkę i znowu mieszamy. Nalewamy do natłuszczonych i obsypanych mąką ceramicznych naczynek żaroodpornych i zamrażamy!

Teraz możemy upiec nasze soufflè kiedy tylko chcemy. Ja podaję je zazwyczaj na deser po obiedzie lub jakiejś wyjątkowej kolacji. Nagrzewamy zatem piekarnik do 180°C, wkładamy soufflè i pieczemy przez około 20 minut. Uwaga! Jeśli będziemy je piec zbyt długo, nie znajdziemy w środku płynącej czekolady! Wyjmujemy delikatnie z naczynek i przekładamy na talerzyki do góry nogami. podajemy z lodami lub sosem malinowym. Mi najbardziej smakuje z lodami miętowymi :)

23 stycznia 2011

Torta dell'angelo czyli ciasto czekoladowe z bitą śmietaną

Mam przyjemność zaprezentować wam ciasto, na które przepis dostałam na pewnym rzymskim obiedzie :) (saluti a Francesco e Manuela!) Często z niego korzystam, gdyż, oprócz swych walorów smakowych, jest bardzo szybkie i łatwe do przygotowania. Dlatego polecam je szczególnie kobietom pracującym! Ja jestem w stanie zrobić to ciasto w 15 minut z dzieckiem na rękach.. nie licząc oczywiście czasu pieczenia! Nazwa ciasta oznacza "ciasto anioła" lub "anielskie ciasto"..

Składniki:
  • 165 g mąki (1,35 szkl.)
  • 85 g kakao (0,75 szkl.)
  • 250 cukru (1 szkl.)
  • 250 ml mleka (1 szkl.)
  • 125 g miękkiego masła
  • 2 lekko roztrzepane jajka
  • 1 łyżeczka sody
  • 250 ml śmietanki 30% do nadzienia
  • cukier puder do posypania
Kakao, sodę i mąkę przesiewamy przez sito. Dodajemy cukier i mleko i krótko mieszamy (mikserem). Dodajemy jajka i masło i miksujemy wszystko najpierw na najniższych obrotach przez 3 minuty. Następnie zwiększamy obroty na max i miksujemy kolejne 3 minuty do uzyskania jednolitej masy.

Przekładamy do natłuszczonej i obsypanej mąką formy (moja miała 23,5 cm średnicy). Pieczemy w nagrzanym do temeratyry 180°C piekarniku przez około 40 minut, aż do momentu "suchego patyka". Wyjmować pomału z piekarnika, żeby ciasto jak najmniej opadło.. ale chyba zawsze opada! Po ostygnięciu wyjąć z formy, przekroić i przełożyć ubitą śmietaną. Posypać cukrem pudrem, i można je udekorować poziomkami lub jagodami!

5 stycznia 2011

W międzyczasie..

Ostatnio moje tempo dodawania przepisów na blogu bardzo sie spowolniło, więc żeby nie było, że nic nie robię, pokażę wam czym to jest spowodowane.. Wpadłam w trans pieczenia chlebów na zakwasie, tym żytnim, który dostałam i tym pszennym, który sama "wyprodukowałam" do pieczenia chlebów alla włoskich dla mojego mężunia :-) W blogowym świecie jest tyle przepisów, które już wypróbowałam i tyle, które chciałabym wypróbować że się w głowie nie mieści! Od czasu do czasu wpada mi też w oko jakiś przepis na bułeczki na drożdżach.. Dobrze, że waga w moim domu się popsuła! Mąkę zamawiam już tylko świeżo zmieloną prosto z młyna. Nie wiem, może kiedyś siądę i opiszę poszczególne wypieki.
Tymczasem polecam wam dwa blogi, z których korzystam, i tam wszystko znajdziecie: http://pracowniawypiekow.blogspot.com/ oraz http://piekarniatatter.blogspot.com/

Na początek chleb pszenny na zakwasie:


Chleb żytni tzw. ulubiony na zakwasie:


Chleb orkiszowo-pszenny na zakwasie:

Bułeczki orkiszowo-pszenne na drożdżach:


Chleb włoski pszenny na zakwasie pszennym (bez drożdży!), najpierw w piekarniku, był jak wyrastający potwór, następne zdjęcie już po upieczeniu:


I moja ostatnia creatura, jeszcze leży w koszyku, i zjemy ją dziś na kolację. To jak do tej pory mój najbardziej skomplikowany w przygotowaniu wypiek :-) Bagietki pszenno-razowe na zakwasie pszennym w rzeczy samej:

A poza tym to życzę wszystkim moim nielicznym czytelnikom wszystkiego najlepszego w Nowym Roku!!

15 grudnia 2010

Roladki z bakłażana

Oto pomysł na dość elegancką kolację: bakłażan zapiekany z szynką, sosem pomidorowym i serem! Podany ze świeżą bagietką lub chlebusiem domowej roboty.. mmm! I oczywiście z lampką dobrego wina. Jakie to proste! :-) I sama to wymysliłam!


Składniki:
  • 1 bardzo duży bakłażan
  • kilka plasterków prosciutto lub innej szynki, najlepiej wędzonej
  • 1 małe opakowanie pomidorów w puszce (200g)
  • parmezan do posypania lub inny ser
  • dla chętnych: pieprz, oregano, mięta, czosnek i bazylia
Zaczynamy od bakłażana. Trzeba go umyć i pokroić na cieniutkie plasterki (ok. 3 mm), ja to robię na mojej krajalnicy. Układamy je na blaszce do grilowania, takiej co jest w piekarniku, i podpiekamy przez około 10 minut w temperaturze 200°C. Po wyjęciu z piekarnika szybko wkładamy na chwilę do woreczka foliowego, tak, aby bakłażan zmiękł.
Jeżeli mamy do dyspozycji prosciutto, nie solimy już bakłażana, a jeżeli będzie to zwykła szyneczka, możemy go lekko posolić. Jeżeli chcemy dobrze doprawić naszą potrawę, możemy każdy plasterek bakłażana posypać pieprzem oraz suszonym oregano i miętą. Ja robiłam bez przypraw, wolałam lepiej czuć smak bakłażana. Na każdy plasterek nakładamy następnie plasterek szynki i zwijamy wszystko razem spinając na końcu wykałaczką.
Roladki układamy w naczyniu żaroodpornym posmarowanym lekko oliwą. Sos pomidorowy miksujemy, solimy i ewentualnie doprawiamy czosnkiem i bazylią. Polewamy nim bakłażana. Posypujemy dość obficie serem i zapiekamy w piekarniku w temperaturze 200°C przez około 15 minut, do momentu, aż na powierzchni wytworzy się chrupiąca skórka :-) I gotowe!

26 listopada 2010

Tiramisù

"Tira-mi-sù" to znaczy "podnieś mnie do góry"!! Dlaczego? Bo zawiera pobudzającą kawę i jako pyszny deser podnosi na duchu, zgodnie z zasadą: przez żołądek do serca. To taki specjał Włochów, a ja dopiero teraz umiejscawiam go na moim blogu. Jest to przepis na najbardziej tradycyjne i pewnie zarazem najprostsze tiramisù, bez żadnych dodatków amaretto czy jakiś sosów czekoladowych.. I uwaga! Najlepiej smakuje następnego dnia!

Składniki na 6 porcji:
  •  5 jaj
  • 150 g cukru (3/4 szkl) 
  • 500 g serka mascarpone
  • około 30 biszkoptów podłużnych (savoiardi)
  • szczypta soli
  • 250 ml mocnej zimnej, lekko posłodzonej kawy
  • 200 g ciemnej czekolady startej lub posiekanej
  • 1 łyżka naturalnego kakao do posypania
Ucieramy żółtka z cukrem na kremową masę (mikserem). Delikatnie dodajemy serek mascarpone (uwaga, bo na dnie serka czasem jest sporo serwatki, lepiej jej nie wlewać, gdyż rozrzedzi masę!). Ubijamy białka z solą na bardzo sztywną pianę i dodajemy do masy. Na dno dużego półmiska wykładamy cienką warstwę masy. Jeżeli masa wychodzi mi dość rzadka, wkładam ją na jakiś czas do lodówki, albo, żeby było szybciej, do zamrażarki, żeby ogólnie zgęstniała. Biszkopciki szybko zanurzamy w kawie i wykładamy nimi dno półmiska. Nakładamy na nie warstwę masy i posypujemy wiórkami czekolady. Powtarzamy czynność aż do wyczerpania składników. Na wierzchu musi być zawsze warstwa kremu posypana kakao i wiórkami czekoladowymi.
 
 

18 listopada 2010

Indyk w kremowym sosie cebulowym

Nareszcie udało mi się dodać coś do postów z serii "mięso"..! Przepis pochodzi z mojej ulubionej książki "Kuchnia włoska" wyd. Bellona. Uważam, że jest to dość łatwe w przygotowaniu danie i nie zbyt kosztowne. Najlepiej podawać je z purèe ziemniaczanym; można podawać je także na zimno.
Składniki:
  • 1 kg polędwiczek z indyka (może to być też pierś)
  • 3 duże cebule pokrojone w dość grube plastry
  • 3 szkl. bulionu wołowego
  • 1 łyżka masła
  • 2 łyżki mąki
  • oliwa z oliwek
  • sól i pieprz
Mięso przyprawiamy solą i pieprzem i obtaczamy w mące. Jeżeli używamy piersi z indyka, należy ją zrolować i związać sznurkiem kuchennym. Przekładamy do rondla z grubym dnem z oliwą i masłem i dusimy na dużym ogniu przez 5-7 minut. Dodajemy cebulę i dusimy jeszcze przez 5 minut. Wlewamy bulion w takiej ilości, aby przykrył mięso. Przykrywamy częściowo rondel i zmniejszamy ogień do średniego. W trakcie gotowania w razie potrzeby dolewamy bulionu. Po ugotowaniu indyk będzie jasnobrązowy, a cebula roztopi się na pyszny kremowy sos (po około 35 min.). Tuż przed podaniem kroimy mięso na plastry grubości 1 cm (jeżeli podajemy mięso na zimno, kroimy cienko jak wędlinę) i polewamy sosem cebulowym.

12 listopada 2010

Snickers

Przepis na to pyszne ciasto dostałam kilka lat temu od Beatki z Lublina (którą serdecznie pozdrawiam!), doświadczonej mamy i kucharki, która, powiedziałabym, zna się na ciastach dla dzieci! Snickers jest bardzo słodki, wystarczy więc mały kawałeczek żeby zadowolić swoje podniebienie..Co jak co, ale zrobienie  tego ciasta wymaga poświęcenia mu odrobiny czasu..
Ciasto widoczne na zdjęciach zrobiłam z półtora porcji przepisu.. to bardzo dużo! Potrzebowałam dużego ciasta, bowiem trafiło ono na stół weselny.. musiało być go sporo! Do wypieku domowego zalecam tradycyjną jedną porcję :)

Składniki na ciasto (średnia okrągła blaszka lub mała prostokątna):
  •  2,5 szkl mąki
  • 0,5 kostki margaryny
  • 0,5 szkl cukru
  • 2 łyżki miodu
  • 2 jajka
  • 2 łyżeczki sody rozpuszczone w 2 łyżkach mleka
Mieszamy mąkę z cukrem. Dodajemy miękką margarynę, krojąc ją na drobne kawałeczki. Robimy dołek i dodajemy jajka, miód i sodę. Zagniatamy chwilę widelcem, potem ręcznie, tak aby wszystko połączyć. Dzielimy ciasto na 3 części, każdą z nich pieczemy w temperaturze 190°C przez około 10 minut (uwaga! ciasto po upieczeniu ciemnieje i jest miękkie, dopiero jak ostygnie robi się twarde!), zaś na ostatnią część ciasta, przed pieczeniem kładziemy lukier orzechowy:

Składniki na lukier (kajmak) orzechowy:
  • 250 g posiekanych orzechów laskowych lub włoskich
  • 0,5 kostki masła
  • 2 łyżki miodu
  • 80 g cukru (ok. 0,5 szkl)
Wszystkie składniki rozpuścić i połączyć na patelni, nie gotować! Przełożyć na ostatnią warstwę ciasta i zapiec w piekarniku (tak jak poprzednie części ciasta).

Masa karmelowa:
  • 1 puszka mleka skondensowanego słodkiego
  • 0,5 kostki masła
Zamkniętą puszkę z mlekiem wkładamy go garnuszka, zalewamy wodą i gotujemy przez 2 godziny. Wyjmujemy do ostygnięcia. Kiedy masa jest zupełnie zimna przekładamy ją do miski i miksujemy razem z miękkim masłem. 
 
* Myślę, że zamiast mleka skondensowanego z masłem, można użyć tzw. krówki, też w puszce. Można sobie wtedy oszczędzić 2-godzinne gotowanie i pół kostki masła.

Ciasto możemy przygotować nawet kilka dni wcześniej. Gotowe części przekłądamy masą karmelową, oczywiście część z kajmakiem orzechowym idzie na samą górę. Dobrze, jeśli gotowe ciasto poleży sobie z 1 dzień wcześniej w spokoju, zalecam trzymanie go w zimnym miejcu, np. w lodówce lub przykryte na balkonie.

3 listopada 2010

Tagliatelle z cukinią

Ale się zasiedziałam! Mój blog zastygł chyba na dobry miesiąc, ale cóż.. wytłumaczę to powodami osobistymi, jak np. artroskopia kolana, która wymaga później poleżenia sobie w łóżku.. wcale nie narzekam!! Miałam też w międzyczasie parę dobrych obiadków do opisania, ale jakoś zdjęcia mi nie wyszły, więc trzeba będzie poczekać na nowe :) A poza tym rozpoczęłam przygodę z chlebami na zakwasie, które w ostatnim czasie skupiają całą moją kucharską uwagę. Narazie eksperymentuję, więc nie ma jeszcze czym się chwalić..

Ten przepis to jeden z moich ulubionych makaronów! Poniższe tagliatelle zostały starannie przygotowane przez mojego mężunia. Ostatnio nabrał wprawy.. w niedzielę to wystarczy tylko chwila.. i hop! już stolnica na wierzchu, 300 gr mąki, 3 jajka, widelec, kręcenie przez maszynkę i gotowe!
Ja pokroiłam i usmażyłam cukinię z paroma dodatkami i mieliśmy smaczny obiadek!
Składniki na 4 porcje:
  • 500 gr dowolnego makaronu, u mnie były to domowe tagliatelle, makaron jajeczny (patrz: przepisy podstawowe)
  • kilka jak najdrobniejszych cukinii - około 0,5 kg
  • 1 większa cebula
  • kilka listków świeżej mięty i bazylii
  • oliwa z oliwek
  • sól i pieprz
  • parmiggiano do posypania
Cebulkę siekamy na drobne paseczki. Cukinię kroimy na plasterki.. można użyć tu tarki do ogórków na mizerię. Jeżeli cukinie są większe, można je sobie pokroić na kwadraciki albo jak kto woli. Cebulkę razem z cukinią podsmażamy na dość dużym ogniu, często mieszając, aż do uzyskania porządanej konsystencji. Niektórzy bowiem lubią, kiedy cukinia cała się rozpadnie, aż zrobi się z niej sos, a ja lubię lekko chrupiącą. Pod koniec smażenia dodajemy przyprawy. Jeżeli sos na patelni wydaje się nam suchy, podlewamy większą ilością oliwy.
W międzyczasie gotujemy makaron al dente, po czym odcedzony przekładamy na patelnię i mieszamy z sosem. Podajemy na talerzach i posypujemy parmezanem. Mniam!

Opcja! Czasem po usmażeniu cukinii można dodać do niej śmietankę do gotowania, wtedy otrzymamy pyszny kremowy sosik. Ze względu jednak na kaloryczność takiej opcji, zazwyczaj zatrzymuję się na oliwie z oliwek.

6 października 2010

Pasztet z królika

Upolowałam królika! Serio! Co prawda w sklepie mięsnym, ale radochę i tak miałam! Był bardzo duży (pół królika-1 kg), i chciałam go skonsumować w jak najzdrowszej postaci, a zarazem tak, żeby nic się nie zmarnowało. Dostałam połówkę z wątróbką, więc klamka zapadła.. na pasztet!
Składniki:
  • mięso z królika 1 kg razem z wątróbką
  • 175 g masła
  • 2 jajka
  • 1 namoczona bułka
  • przyprawy: sól, pieprz, gałka muszkatołowa, ziele angielskie, liść laurowy
  • bułka tarta do obsypania foremki
Żeby zachować jak najwięcej wartości odżywczych królika, ugotowałam go w garnku ciśnieniowym, w koszyczku na parze. Oczywiście wcześniej pokroiłam go na kawałki (udko, pierś, itd. ). Ugotowane mięsko obrałam z kości i wrzuciłam do miksera razem z rozdrobnionym masłem, żółtkami, namoczoną bułką, solą, pieprzem i gałką muszkatołową. Dolałam też troszkę wywaru. Białka ubiłam oddzielnie na sztywną pianę i dodałam do reszty.

Wszystko przełożyłam do natłuszczonej i obsypanej bułką tartą foremki. Na wierzch położyłam jeszcze kilka "listków" masła i posypałam zielem angielskim i liściami laurowymi. Wstawiłam do ciepłego piekarnika i piekłam około 50 minut w temperaturze 200°C.

PS. Do pasztetu dodałam masło, żeby go natłuścić, inaczej wyszedłby zbyt suchy. Jeżeli ktoś ma inny pomysł na natłuszczenie pasztetu to pewnie może tak zrobić.. np. dodać jakiegoś innego tłustego mięsa.

4 października 2010

Penne z pieczarkami

Oto bardzo proste, tradycyjne i smaczne danie z pieczarkami. Z pewnością wielu z was już je zna, ale dla dopełnienia mojego menu makaronowego, musiałam je zrobić! Niezastąpionym dodatkiem tego dania jest parmezan, zaś całość należy podować z odrobiną czerwonego wina.
Składniki na 4 porcje:
  • 400 g pieczarek
  • 1 mała cebulka
  • śmietanka do gotowania (250 ml) 
  • natka pietruszki
  • sól i pieprz
  • oliwa z oliwek
  • parmezan do posypania
  • 500 g makaronu penne
Na dużej patelni podsmażamy chwilkę drobno posiekaną cebulkę z oliwą. Pieczarki myjemy, kroimy jak nam się podoba i wrzucamy na patelnię. Smażymy je na dość dużym ogniu i bez przykrycia. Woda z pieczarek powinna odparować. Pod koniec smażenia dodajemy posiekaną natkę pietruszki, solimy i pieprzymy do smaku. Na samym końcu dodajemy śmietankę i gotujemy 1 minutę.

W międzyczasie gotujemy makaron al dente w osolonej wodzie. Po odcedzeniu, przekładamy makaron na patelnię i mieszamy z sosem. Serwujemy na talerze i posypujemy parmezanem. Życzymy wszystkim smaczego!

27 września 2010

Pizza z grzybami

Jesień. Tęskni mi się do spaceru po lesie w poszukiwaniu grzybów.. Gdzie by tu jakiś las znaleźć? I jak tu chodzić po lesie z dwoma szkrabami? Konieczność zmusiła mnie do zakupienia grzybów na stoisku targowym.. ech! Podarowałam sobie ten prezent z okazji urodzin..
A to owe prawdziwki na moim balkonie, wśród mięty i rozmarynu :)
Grzybki opłukałam, pokroiłam i poddusiłam na masełku, później dodałam do nich troszeczkę czosnku i gałązkę świeżego rozmarynu. Ciasto na pizzę jak w przepisach podstawowych lub na pizzę (w menu). Pizza ta należy do tych białych, to znaczy bez sosu pomidorowego, ale za to z oliwą z oliwek. Można dodać ser na wierzch. Ja wolałam pizzę bez sera, chciałam delektować się wyłącznym smakiem grzybów!

17 września 2010

Jesienne ciasto ze śliwkami

Od dawna już chodziło mi po głowie jakieś ciasto ze śliwkami.. Sezon na śliwki trwa już na dobre! Nie chciałam jednak, żeby to było takie zwyczajne ciasto.. musiałam coś pokombinować! No i wymyśliłam! Kruche ciasto ze skarmelizowanymi owocami! Mój Dawidek zajadał się nim w wyjątkowych ilościach.. ja też!
Składniki:
  • 1,5 porcji kruchego ciasta z cytyną (patrz: przepisy podstawowe)
  • śliwki (około 0,5 kg)
  • 3/4 szklanki cukru brązowego
  • sok z 0,5 cytryny (limonki)
  • cukier puder do posypania
2/3 porcji ciasta rozwałkowujemy i wkładamy do natłuszczonej i obsypanej (obficie!) mąką formy na ciasto. Ja użyłam tej na tartę. Podpiekamy w piekarniku przez około 25 minut w temperaturze 180°C.
W międzyczasie na patelnię wrzucamy śliwki (bez pestek to oczywiste!), sok z cytryny i cukier. Delikatnie mieszamy te składniki i podsmażamy na wolnym ogniu tak, aby śliwki się skarmelizowały (a nie usmażyły, bo nam wyjdzie marmelada!!), to trwa około 2-3 minut.
 
Przekładamy owoce na ciasto i posypujemy 1/3 pozostałego ciasta tworząc kruszonkę. Pieczemy dalej w temperaturze 180°C przez około 15-20 minut.. to zależy od piekarnika.. chodzi o to, żeby na wierzchu wytworzyła się dobrze chrupiąca skorupka. 

Po krótkim ostygnięciu ciasta, wyjmujemy je delikatnie z formy przekładając na duży talerz. Ciasto musi sobie oddychać, inaczej zmięknie i może zrobić się zakalec. Powinno ono być jak najbardziej chrupiące! Po zupełnym wystudzeniu ciasta posypujemy je cukrem pudrem.


Coś z niczego czyli risotto z marchewką

Czasem bywa tak, że lodówka świeci pustkami.. To jeszcze nic nie oznacza! Jeszcze nie wszystko stracone! Chciałam podzielić się z Wami przepisem na dobry, pożywny obiad, który zatytułowałam "coś z nieczego". Składa się on bowiem z ryżu (zakładam, że każdy gdzieś tam w szawce ma trochę ryżu), cebuli, marchewki i pomidorów (ale może być i bez nich), odrobiny mleka i jak kto ma odrobiny parmezanu. Moi chłopcy zjedli po wielkim talerzu takiego risotto, co oznacza, że smakuje ono również dzieciom! Spróbójcie sami!
Składniki na 4 porcje:
  • 400 g ryżu (paraboiled)
  • 1 duża cebula
  • 2 duże marchewki
  • 4 średnie pomidorki
  • oliwa z oliwek
  • odrobina mleka lub śmietanki
  • sól, pieprz
  • parmezan do posypania
Na patelnię wrzucamy drobno pokrojoną cebulkę i startą na małych oczkach marchewkę, podlewamy oliwą z oliwek i trochę podsmażamy, trochę dusimy..około 8-10 minut. Pomidory sparzamy, obieramy ze skórki i kroimy w kostkę, po czym wrzucamy na patelnię i jeszcze dusimy kilka minut. Solimy i pieprzymy. Wsypujemy ryż. Mieszamy wszystko i czekamy aż ryż stanie się przeźroczysty. Podlewamy wodą. Gotujemy zgodnie z czasem podanym na opakowaniu ryżu od czasu do czasu podlewając wodą (można użyć bulionu zamiast wody). Na 2 minuty przed końcem gotowania dolewamy odrobinę mleka lub śmietanki, tak aby zabielić risotto i zagęścić je. Gotowy ryż przekładamy na talerze i posypujemy parmezanem.